Czy krajobraz może być bohaterem powieści? A może pozostaje jedynie scenografią dla ludzkich dramatów? Panel „Góry kontra morze – krajobraz, który napędza fabułę” z udziałem Tomasza Betchera, Kamili Bryksy i Marty Kisiel pokazał, że odpowiedź rzadko bywa zerojedynkowa – a przestrzeń bywa równie sprawcza jak postać z krwi i kości.
Tomasz Betcher tworzy przede wszystkim thrillery psychologiczne i powieści obyczajowe, w których z chirurgiczną precyzją analizuje emocje bohaterów. W książkach takich jak „Tam, gdzie jesteś” czy cyklu zapoczątkowanym przez „Szeptuna” często wykorzystuje kontrast między romantyzmem nadmorskiego krajobrazu a tajemniczością gór.
Kamila Bryksy pisze thrillery i powieści kryminalne silnie osadzone w konkretnych przestrzeniach, najczęściej Podlasia i Trójmiasta. W książkach takich jak “Sowniki” czy „Rysa” chętnie wykorzystuje własne doświadczenia, np. nocne błądzenie po górach, o których wspomniała w trakcie spotkania.
Z kolei Marta Kisiel znana jest z fantastyki z wyraźnym elementem humoru i groteski, czego przykładem są m.in. „Dożywocie” czy cykl wrocławski (m.in. “Echo”, “Nomen omen”, “Koniec końców” czy “Toń”). Jej powieści łączą absurd z refleksją, a realne miejsca często stają się punktem wyjścia dla historii balansujących między realizmem a grozą.
Już na poziomie osobistych wyborów autorzy nie byli zgodni. Kamila Bryksy i Marta Kisiel zdecydowanie opowiedziały się za morzem – przestrzenią refleksji, emocjonalnego wyciszenia i kontemplacji. Bałtyk w ich opowieściach nie jest tylko pejzażem, lecz stanem ducha: miejscem, w którym „morze patrzy na człowieka”, a szum fal buduje napięcie subtelniejsze niż burza fabularnych wydarzeń.
Tomasz Betcher wskazał z kolei na góry jako przestrzeń bardziej literacko „magnetyczną” – pełną tajemnicy i nieoczywistej grozy. Tam, gdzie morze sprzyja romantyzmowi, góry oferują coś mroczniejszego: poczucie izolacji, zaginięcia, zatarcia śladów. To właśnie w górskiej ciszy najłatwiej o napięcie, które nie potrzebuje dramatycznych efektów.
Nie zabrakło także rozmowy o technikaliach. Wbrew pozorom proces twórczy rzadko zaczyna się od samej przestrzeni. Marta Kisiel opowiadała o momencie, gdy pomysł na książkę narodził się podczas zimowego zwiedzania zrujnowanego pałacu – to konkretne miejsce „przyszło do niej” wraz z historią. Zdarza się jednak odwrotnie: u Betchera impulsem bywa zakończenie, do którego dopiero później dopasowuje bohaterów i krajobraz. Kamila Bryksy podkreślała rolę doświadczenia cielesnego – emocje zapisane podczas nocnego błądzenia po górach czy harcerskich wypraw wracają w scenach osadzonych w naturze. W takich momentach krajobraz przestaje być tłem, a staje się nośnikiem lęku, napięcia i pamięci.
Twórcy zdradzili również kulisy pracy nad wiarygodnością miejsca. Od wizyt w opisywanych lokalizacjach i konsultacji z mapami, po nagrywanie przewodników i analizę regionalnej historii – każdy z nich stara się zachować równowagę między prawdopodobieństwem a literacką fikcją.
Choć temat panelu sugerował rywalizację żywiołów, autorzy byli zgodni co do jednego: dla bohaterów najgroźniejsi nie są ani góry, ani morze, lecz inni ludzie. Natura może budować atmosferę, ale to człowiek pozostaje źródłem realnego zagrożenia. Cisza lasu czy monotonia fal jedynie wzmacniają poczucie, że „coś” czai się między wierszami.

