Wojciech Chmielarz, jeden z najpopularniejszych autorów polskiego kryminału i thrillera, był gościem Targów Książki w Gdyni. Spotkanie autorskie z twórcą cyklu o komisarzu Jakubie Mortce przyciągnęło liczne grono miłośników mocnych, wciągających historii.

Wojciech Chmielarz to autor kryminałów, thrillerów i powieści sensacyjnych. Jest laureatem Nagrody Wielkiego Kalibru z 2015 roku oraz Nagrody Wielkiego Kalibru Czytelników z 2019 roku. Dziesięciokrotnie nominowany do tej nagrody, od lat pozostaje jednym z najważniejszych twórców polskiej literatury kryminalnej. Jego książki regularnie trafiają na listy bestsellerów, a każda kolejna premiera budzi duże zainteresowanie czytelników. Spotkanie z pisarzem było nie tylko opowieścią o kulisach powstawania najnowszych książek, ale też refleksją nad niepewnością zawodu pisarza, zmieniającym się rynkiem wydawniczym i rolą sztucznej inteligencji w literaturze.

Jednym z najmocniejszych punktów rozmowy prowadzonej przez Adama Szaję była opowieść o chwili, w której Wojciech Chmielarz omal nie porzucił pisania. Pisarz przyznał, że już po zdobyciu Nagrody Wielkiego Kalibru znalazł się w sytuacji, w której – mimo dobrych recenzji i lojalnej grupy czytelników – jego książki sprzedawały się słabo. Był to moment, w którym poważnie rozważał rezygnację z kariery literackiej. Przed definitywną decyzją powstrzymał go… podpisany kontrakt i pobrana zaliczka. I tak powstały “Cienie”, a później “Żmijowisko” – powieści, które okazały się przełomem w jego karierze.

Na pytanie o alternatywną ścieżkę zawodową, Chmielarz odpowiedział bez wahania: dziś jej nie ma. Zanim został pisarzem, pracował jako analityk zajmujący się tzw. białym wywiadem, przygotowując raporty gospodarcze na podstawie ogólnodostępnych danych. Przyznał jednak, że współczesny rynek bardzo się zmienił i nie jest pewien, czy byłby w stanie wrócić do tego zawodu.

Tym większe obawy budzi w nim rozwój sztucznej inteligencji. Jak zauważył, narzędzia AI mogą w przyszłości doprowadzić do jeszcze większego zalewu rynku książkowego, co utrudni autorom przebicie się do czytelników. Sam jednak nie wyobraża sobie korzystania z AI przy pisaniu:

– Czytałem wywiad ze scenarzystą i twórcą serialu “The Wire”, jednego z najlepszych seriali w historii. Osoba przeprowadzająca wywiad zapytała go, czy gdyby teraz pisał scenariusz, byłoby mu łatwiej, bo mógłby użyć sztucznej inteligencji. On zapytał: ale dlaczego byłoby mi łatwiej? No bo mógłbyś użyć sztucznej inteligencji do pisania łatwiejszych przejść – masz problem z przejściem między scenami, więc prosisz Chat GPT o dziesięć pomysłów, wybierasz najlepszy i korzystasz. A jego odpowiedź brzmiała: wolałbym sobie odstrzelić łeb. I to jest moje podejście do użycia sztucznej inteligencji do pisania – może nie odstrzelić łeb, ale wolałbym nie pisać niż pisać w taki sposób. Dla mnie pisanie – nawet pisanie literatury rozrywkowej, kryminałów, bo umówmy się, ja nie piszę jakichś arcydzieł literackich, które dostaną Nobla albo mają zmienić ludzkie życie, piszę książki, które mają zapewnić Państwu 8-10 godzin rozrywki – ale nawet to jest dla mnie cholernie osobiste. To jest moja praca, to jest moja twórczość. Moja. Ja to tworzę. To jest jakieś odbicie mojej duszy. Nie chcę do tego używać sztucznej inteligencji – mówił gość.

Chmielarz zdradził również kulisy pracy nad powieścią “Złotowłosa”, która była dla niego twórczym eksperymentem. Choć zwykle pracuje na szczegółowym planie fabularnym, tym razem nie był w stanie go stworzyć. Książkę napisał więc intuicyjnie i – jak przyznał – było to doświadczenie inspirujące, ale zarazem stresujące, bo każdorazowe rozpoczęcie pracy oznaczało niepewność co do dalszego biegu historii.

Autor wielokrotnie podkreślał też, że nawet najlepiej przygotowany plan nie chroni przed niespodziankami. Postacie potrafią „zbuntować się” wobec pierwotnych założeń fabularnych – jak w przypadku powieści “Rana”, w której musiał zmienić sprawcę, bo pierwotnie wytypowana postać okazała się psychologicznie niezdolna do popełnienia zbrodni.

Wyzwaniem okazał się dla autora horror. Jak wspomniał, pisanie w tym gatunku dało mu poczucie twórczej wolności, której brakuje w kryminale – gatunku wymagającym ścisłej logiki i racjonalności. W horrorze dopuszczalne są elementy nadnaturalne, które nie łamią „umowy” z czytelnikiem. Jak mówił, jego pisarskim mottem jest to, by rzeczywistość przedstawiona w książce była wiarygodna – nawet jeśli nie jest w pełni zgodna z faktami, czytelnik powinien mieć poczucie, że „mniej więcej się zgadza”. Jednocześnie Chmielarz podkreślił, że mimo fascynacji nowym gatunkiem nie zamierza porzucać kryminałów ani postaci komisarza Jakuba Mortki.

Spotkanie zakończyła seria pytań od publiczności oraz zapowiedź kolejnych projektów – w tym następnej części przygód Bezimiennego i możliwego powrotu do Mortki. Chmielarz przyznał, że nie wyobraża sobie literackiej emerytury i najchętniej „umrze z rękami na klawiaturze”.

Fundacja Historia i Kultura

Istniejemy od 2004 roku. Promujemy czytelnictwo, wydajemy publikacje o tematyce historycznej, organizujemy wydarzenia o charakterze targowym i festiwalowym, poświęcone książce i literaturze.

Adres

ul. Kozia 3/5 lok. 31
00-070 Warszawa
email: biuro@historiaikultura.pl
tel. kom: +48 606 201 302

Projekt współfinansuje m.st. Warszawa