Podczas pierwszego dnia Targów Książki w Gdyni odbyło się spotkanie z dwoma twórcami reprezentującymi zupełnie różne, a jednocześnie zaskakująco przenikające się literackie światy – Piotrem Borlikiem oraz Jarosławem Szczyżowskim. Rozmowa szybko pokazała, że choć jeden z nich operuje przede wszystkim kryminalną makabrą, a drugi chętnie zanurza się w realizmie magicznym i lokalnych legendach, to obaj w literaturze szukają opowieści zakorzenionych w doświadczeniu miejsca.

Prowadzący spotkanie, Adam Szaja rozpoczął rozmowę nietypowo – Szczyżowskiego pytając o tajemniczy „trzynasty pokój” w obserwatorium na Śnieżce (motyw znany czytelnikom jego powieści – jak się okazało, autor wciąż czeka na możliwość jego odwiedzenia). Z kolei Borlika zagaił o naprawę telewizorów. Pisarz przyznał, że jego inżynierskie wykształcenie nigdy nie przełożyło się na praktyczne umiejętności, a pracując w japońskiej fabryce telewizorów pod Toruniem, zamiast naprawiać sprzęt, napisał swoją pierwszą książkę.

Autor zdradził również, skąd wziął się tytuł mistrza Holandii w grach logicznych. Choć przygoda z turniejami była krótka i – jak żartował – niezbyt opłacalna finansowo, zamiłowanie do strategicznego myślenia pozostało. Dziś znajduje ono ujście przede wszystkim w konstruowaniu fabuł.

Dalej rozmowa zeszła na temat samego pisania. Dla Jarosława Szczyżowskiego pisanie zaczęło się od ćwiczeń warsztatowych = krótkich form, które powstawały z potrzeby opowiadania historii związanych z Dolnym Śląskiem. Przez dwie dekady pracy przewodnickiej zebrał materiał, który dziś przekuwa w literackie opowieści, łączące historię, etnografię i fikcję.

Jak podkreślał, zależy mu na tym, by czytelnik spojrzał na góry inaczej niż przez pryzmat turystycznych atrakcji. Interesuje go raczej metafizyka miejsca, społeczna tkanka dawnych górskich osad oraz folklor, który – choć często marginalizowany – wciąż stanowi ważny element lokalnej tożsamości.

Z kolei Borlik opowiadał o swojej najnowszej powieści – “Melomanie”, w którym powraca postać komisarz Agaty Stec. W tej części bohaterka przechodzi wyraźną przemianę. Choć rezygnacja z autodestrukcyjnych zachowań wydaje się krokiem naprzód, niesie za sobą utratę spontaniczności. Autor przyznał, że fascynuje go możliwość pokazania, jak pozytywna zmiana może mieć negatywne konsekwencje. Podobnie narodził się pomysł na antagonistę zafascynowanego dźwiękiem – postać, która „słyszy krew” i próbuje stworzyć z niej makabryczny koncert. Jak sam podkreślił, inspiracje do takich historii pojawiają się nagle i potrafią dojrzewać przez lata, zanim znajdą swoje miejsce w fabule.

Jednym z bardziej osobistych momentów spotkania była opowieść Szczyżowskiego o doświadczeniu na tzw. Polanie Czarownic w Sudetach. Autor wspominał o niewytłumaczalnym wrażeniu dotyku na ramieniu, które – choć stara się tłumaczyć racjonalnie – pozostaje dla niego zagadką.

Podkreślał przy tym, że folklor sudecki, związany m.in. z dawnymi praktykami zielarskimi i ludową magią, jest niezwykle bogaty. W XVI wieku Karpacz był wręcz „wioską aptekarzy”, gdzie – obok medykamentów – tworzono również psychoaktywne mikstury znane jako „maści czarownic”.

Autor zapowiedział również swoją najnowszą powieść – „Nocnego Łowcę”, inspirowaną sudecką legendą o tajemniczej istocie zwiastującej zarazę i śmierć. Postać, której nigdy nie udało się jednoznacznie zidentyfikować, pojawia się w relacjach świadków jako cień lub zarys sylwetki wyłaniającej się z lasu. Nowa książka ma być najbardziej złożoną w dorobku Szczyżowskiego i – jak zapowiedział – doczeka się również prequela.

Obaj autorzy zgodzili się, że najbezpieczniej – i najuczciwiej – pisać o miejscach dobrze znanych. Próby odwzorowania realiów wyłącznie na podstawie internetowych informacji mogą szybko zostać wychwycone przez lokalnych czytelników. Borlik przywołał przykład trójmiejskiego klubu miłośników kryminału, który skrupulatnie analizuje topografię opisywaną w powieściach, sprawdzając nawet istnienie konkretnych parkingów. Szczyżowski zauważył natomiast, że na Śląsku wystarczy pomylić Zagłębie z Górnym Śląskiem, by stracić wiarygodność w oczach odbiorców.

Na zakończenie rozmowa zeszła na mniej literackie tematy. Okazało się, że Szczyżowski ma słabość do regionalnej bezy z Sokołowska, natomiast Borlik preferuje gofry – koniecznie w wersji wytrawnej. Po tym słodkim akcencie obaj autorzy udali się na stoiska wydawnicze, gdzie kontynuowali rozmowy z czytelnikami i podpisywali książki.

Fundacja Historia i Kultura

Istniejemy od 2004 roku. Promujemy czytelnictwo, wydajemy publikacje o tematyce historycznej, organizujemy wydarzenia o charakterze targowym i festiwalowym, poświęcone książce i literaturze.

Adres

ul. Kozia 3/5 lok. 31
00-070 Warszawa
email: biuro@historiaikultura.pl
tel. kom: +48 606 201 302

Projekt współfinansuje m.st. Warszawa